Kiedy klient przestaje prosić

O granicy między uprzejmością a dochodzeniem swoich praw

W sporach prawnych często mówi się o wezwaniach, terminach i roszczeniach. Rzadziej mówi się o tym, co dzieje się wcześniej. A wcześniej zwykle jest coś bardzo prostego. Prośba.

Początek zawsze wygląda podobnie. Większość sporów nie zaczyna się od formalnych pism. Zaczyna się od zwykłej wiadomości.

„Czy moglibyśmy ustalić termin?”

„Proszę o przesłanie dokumentów.”

„Czy możemy to wyjaśnić?”

To jeszcze nie jest spór. To próba utrzymania relacji w porządku. W tych zdaniach nie ma jeszcze presji ani roszczenia. Jest naturalne założenie, że druga strona odpowie. Bo w normalnych relacjach ludzie odpowiadają.

Pierwsze przypomnienie

Jeśli odpowiedź nie nadchodzi, pojawia się przypomnienie. Zwykle napisane w podobnym tonie.

„Przypominam w sprawie…”

„Proszę o informację…”

Na pierwszy rzut oka nic się nie zmienia. Ale w rzeczywistości zmienia się bardzo wiele. Bo przypomnienie oznacza, że pierwsza wiadomość została bez odpowiedzi. A kiedy jedna strona zaczyna powtarzać tę samą prośbę, równowaga relacji zaczyna się przesuwać.

Ciężar ciszy

Milczenie w relacjach umownych nie jest neutralne. Każda wiadomość bez odpowiedzi powoduje, że to jedna strona musi zrobić kolejny krok. Napisać ponownie. Zadzwonić jeszcze raz. Przypomnieć.

Z czasem pojawia się zmęczenie. Nie samą sprawą. Zmęczenie powtarzaniem tej samej prośby.

Moment, w którym coś się zmienia

W pewnym momencie klient przestaje prosić. Nie zawsze jest to nagła decyzja. Częściej jest to spokojne uświadomienie sobie, że rozmowa już nie działa. Że pytania pozostają bez odpowiedzi. Że kolejne wiadomości niczego nie zmieniają. Wtedy język zaczyna się zmieniać.

Zamiast:

„Czy mógłby Pan…”

pojawia się:

„Wzywam do…”

To nie jest zmiana wynikająca z emocji. To zmiana wynikająca z faktu, że dialog się skończył.

Od relacji do procedury

W tym momencie relacja przestaje być rozmową. Staje się sytuacją, którą zaczyna porządkować prawo. Pojawiają się terminy. Wezwania. Czasem pełnomocnicy.

Dla wielu osób jest to moment trudny. Nie dlatego, że chcą konfliktu. Dlatego, że wcześniej przez długi czas próbowały go uniknąć.

Uprzejmość ma swoje granice

W relacjach gospodarczych uprzejmość jest ważna. Ale uprzejmość nie oznacza obowiązku nieskończonego proszenia o to, co wynika z umowy. Jeżeli jedna ze stron przestaje odpowiadać, druga ma prawo przestać prosić.

To nie jest agresja. To przywrócenie równowagi w relacji.

Ostatnie zdanie

Pierwsze zdania w takich sprawach często zaczynają się od słów:

„Czy moglibyśmy…”

Ostatnie zaczynają się od słów:

„Wzywam do…”

Między tymi zdaniami bywa długa droga. Droga cierpliwości, przypomnień i prób rozmowy. Dlatego moment, w którym klient przestaje prosić, rzadko jest początkiem sporu. Najczęściej jest końcem bardzo długiej cierpliwości.

Małgorzata Kawczyńska

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Przewijanie do góry